
Moja przygoda, jaka wciaz jest dla mnie zycie w Turcji, zaczela sie w 2004 roku, kiedy to przylecialam tutaj po raz pierwszy. Bez zbednych uprzedzen i z niewielka wiedza o tym kraju wysiadlam z samolotu na niewielkim lotnisku w Kayseri. Przestrzen. Szerokie drogi, ogromne apartamentowce i niebo jakby jakos wyzej-to byly moje pierwsze wrazenia...
sobota, 16 lutego 2008
Sevgililer Günü

niedziela, 30 grudnia 2007
Jingle bells, jingle bells...
W Turcji (z pewnością w Kayseri) panuje przekonanie, że Święta Bożego Narodzenia to to samo co Nowy Rok i wypadają one właśnie 31 grudnia.
Centra handlowe stroją się jak choinki, na wystawach światełka, sztuczny śnieg i bożo-narodzeniowe drzewka, wszędzie słychać "Jingle bells"... i wszystko to z okazji nadchodzącego Nowego Roku.
Nie mam nic przeciwko zapożyczaniu tradycji, jak ktoś chce mieć świąteczne drzewko niech ma, ale nie udawajmy, że jest ono symbolem czegoś zupełnie innego.
30 grudnia moi uczniowie życzyli mi "Merry Christmas" i w całej szkole słychać było "Jingle bells", czego nie było wcześniej.
Swoją drogą dlaczego akurat ta piosenka? Może ze względu na jej bezpieczną, bo nie nawiązującą do religii treść?
Udało mi się kupić w markecie choinke i parę drobiazgów do jej przystrojenia.
Drzewko jest niestety sztuczne, o prawdziwym mogę tylko pomarzyć.
piątek, 21 grudnia 2007
Kurban Bayram
Muzułmanie posługują się kalendarzem księżycowym, w którym rok jest krótszy o jedenaście dni, stąd terminy wszystkich świąt są ruchome.
Pierwszego dnia składane są ofiary-kurbany, czyli zabijane są w ofierze owce lub bydło.
Zdjęć nie będzie;)
Po zabiciu zwierzę dzieli się na częsci. Część mięsa i skóry oddaje się ubogim lub specjalnym organizacjom, część rodzinie i znajomym, a pozostałość należy do ofiarodawcy.
Tradycja ofiarowania ma swój początek w historii Abrahama, który to bardzo pragnął mieć dziecko. Obiecał nawet poświęcić to dziecko Bogu jeśli się narodzi. Bóg obdarzył go synem. Abraham zapomniał jednak o swym przyrzeczeniu. Pewnej nocy ktoś przypomniał mu o złożonej obietnicy i wezwał do złożenia syna w ofierze. Następnego dnia posłuszny Bogu Abraham zabrał dziesięcioletniego Ismaila w góry. Pod pretekstem nazbierania chrustu na opał zaprowadził syna do miejsca, które zobaczył we śnie.
Szatan próbował zapobiec ofierze zdradzając wszystko Hadżar, żonie Abrahama i samemu Ismailowi. Ismail jednak przeklął szatana i obrzucił go kamieniami. Stąd pochodzi muzułmański obrzęd symbolicznego kamienowania szatana podczas pielgrzymki do Mekki (najważniejszego miejsca Islamu). W miejscowości Mina, pod Mekką pielgrzymi rzucają w trzy słupy, symbolizujące szatana 70 lub 49 kamyków.
Kiedy Abraham wraz z Ismailem dotarli na szczyt góry Arafat ojciec z płaczem wyznał synowi co zamierza. Ismail, wzór posłuszeństwa poddał się woli Boga i ojca. Ten zamachnął się na syna. Wtedy to pojawił sie Anioł Gabriel mówiąc iż Bóg widząc jego wierność i gotowość zesłał mu owcę, którą to miał złożyć w ofierze zamiast Ismaila.
Tyle historii.
Przed Bayramem kupuje się dzieciom nowe ubrania, a w trakcie świąt podarowuje się im niewielkie sumy pieniędzy. Warto jest tez mieć w domu jakieś słodycze, gdyż dzieci lubią też chodzić od domu do domu składając świąteczne życzenia.
Drugiego, trzeciego i czwartego dnia odwiedza się rodzinę i znajomych, przy czym zasada jest taka, że to młodsi odwiedzają starszych. Jako, że Soner jest najmłodszy z rodzeństwa nas nikt nie odwiedził.
Goście częstowani są kawą, herbatą ciasteczkami i zawiniętym w liscie winogron ryżem (yaprak dolması, takie mini gołąbki przypominające wyglądem cygara ).
W Polsce również obchodzone było Święto Ofiarowania. Muzułmanów w naszym kraju jest około 25-30 tysięcy - to przede wszystkim studenci, biznesmeni, dyplomaci i uchodźcy z krajów islamskich.
piątek, 14 grudnia 2007
Brudasy
Ciekawe jest to, ze zwykle najgorsze opinie na temat Turcji i Turkow maja ci, ktorzy nigdy w Turcji nie byli i zadnego Turka nie znaja osobiscie.
Ksenofobia to taka nasza dziwna cecha narodowa.
Wiekszosc Turkow to Muzulmanie i juz religia narzuca im dbanie o czystosc (przed kazda modlitwa, a modla sie 5 razy dziennie, nalezy umyc rece do lokci, twarz, wyplukac usta, umyc uszy, szyje i stopy).
Podobnie jak kiedys/nadal w Polsce przed wejsciem do mieszkan sciaga sie tu obuwie.
W kazdym mieszkaniu sa co najmniej dwie toalety, przy czym jedna jest przeznaczona dla gosci, dla ich wygody i chigieny. Zwykle jest ona obok drzwi wejsciowych.
Przeciatna pani domu sprzata codziennie. Codziennie wyciera kurze i odkurza cale mieszkanie. Nawet moja tesciowa, ktora ma juz 63 lata nie usiadzie dopuki mieszkanie nie lsni czystoscia.
Lazienki i toalety maja w podlogach otwory odplywowe wiec myje sie je doslownie zalewajac woda i szorujac. Podobnie zreszta jak balkony.
Zeszlej wiosny w ramach wiosennych porzadkow tesciowa zamowila mi sprzataczke.
Pani przyszla wymyla sciany w calym mieszkaniu, okna, wyszorowala kanapy w salonie i wszystkie dywany. Sprzataczki przychodza tu na caly dzien tj. od godz. 8 rano do 17.
Takze teraz tuz przed Kurban Bayramı (Swietem Ofiarowania) robi sie generalne porzadki (mycie okien, scian, szorowanie dywanow i kanap).
To tylko kilka przykladow potwierdzajacych jakimi brudasami sa Turcy.
P.s. Z pozdrowieniami dla Krzysia co to wszystko wie najlepiej;-)
czwartek, 29 listopada 2007
Pilates
Joseph Pilates (przewraca sie w grobie).
"BURASI TURKIYE" (tr. tutaj jest Turcja, powiedzonko czesto uzywane w celu uzasadnienia pewnych niecodziennych zasad, czy obyczajow panujacych w tym kraju).
piątek, 12 października 2007
Post post...
Koniec Ramazanu. Nastepny za rok.
Jeden z nagrobkow (widoczne na dole litery E i K wyznaczaja miejsce przeznaczone dla kobiety i mezczyzny, erkek-tr. mezczyzna, kadın-kobieta).
Tradycja jest tez kupowanie, szczegolnie dzieciom, nowych ubran. Wszyscy chca zalozyc podczas bayramu cos nowego wiec sklepy pekaja w szwach-niech zyje konsumpcja!
Pierwszego dnia dzieci odwiedzaja domy i prosza o slodycze lub drobne. Wypada zaopatrzyc sie w spore opakowanie cukierkow, gum do zucia, lizakow. Co tez zrobilismy.
Tego samego dnia odwiedza sie ludzi starszych z rodziny. Zapraszani jestesmy wtedy do salonu, czestowani kawa lub herbata i obowiazkowo czekoladkami. Przed poczestunkiem polewa sie dlonie gosci niewielka iloscia specjalnej wody kolonskiej (najczesciej o zapachu cytrynowym-nie lubie).
niedziela, 30 września 2007
Mevlana




Rok 2007 został ogłoszony przez UNESCO rokiem Mevlany Rumi – założyciela Derwiszy.
środa, 26 września 2007
Ramazan
Ramadan (tr. Ramazan) jest dziewiątym miesiącem kalendarza muzułmańskiego (miesiąc ten upamiętnia objawienie Świętego Koranu), w którym dorosły muzułmanin (choc poszcza tez dzieci, jesli tego chca) cieszący się zdrowiem pości od świtu do zachodu słońca. Post polega na nie przyjmowaniu pokarmow i plynow, a takze na nie wkladaniu niczego do ust (nie pali sie papierosow, nie myje zebow, nie zuje gumy do zucia...). Przed wschodem slonca i po jego zachodzie zasady te nie obowiazuja (je sie wtedy czesto z przesada).Z postu zwolnieni sa ludzie starzy i chorzy, kobiety w ciazy i w trakcie miesiaczki, dzieci (choc znam 9-latke ktora posci, "bo chce").
Czas Ramadanu to okres w ktorym muzulmanin stara przyblizyc sie do Boga. Muzulmanin nie posci tylko fizycznie tzn. odmawia sobie jedzenia, picia i kontaktow seksualnych ze swoja/-im zona/mezem w ciagu dnia (mlode pary nie powinny nawet sie dotykac i calowac by nie ulec pokusie;-), ale rowniez posci duchowo tzn. przez usta (unika zlych rozmow), oczy (nie patrzy na rzeczy zakazane), uszy (nie slycha tego co go nie dotyczy oraz nie slucha bluznierstw). Generalnie w czasie Ramadanu muzulmanin stara sie odciac od wszelakiej brzydoty tego swiata od rzeczy, ktore maja na niego zly wplyw w nadzieji aby przyblizyc sie do Boga i otrzymac Jego laske i litosc. Jest to okres oczyszczania nie tylko fizycznego, ale rowniez i duchowego poprzez poczucie braterstwa z innymi bracmi i siostami, wzajemna pomoc, jalmuzne.
Ramazan to tez , niestety, czas kiedy ruch uliczny w okolicach Iftaru (Iftar to posilek po calodziennym poscie, rozpoczyna sie o zachodzie slonca) zamienia sie w kociol, wszyscy wyglodnieni i rozdraznieni pedza do domu. Nasza ulica zapelnia sie samochodami, bo mamy to (nie)szczescie mieszkac na przeciwko dobrej piekarni. Kierowcy jakby nagle zapominaja o podstawowych zasadach ruchu drogowego i parkuja jak i gdzie tylko popadnie.
Nie mam tez z kim wypic porannej kawy, bo moja ulubiona sasiadka tez posci:-(

Ramazan w tym roku mial poczatek 13 wrzesnia i zakonczy sie 12 pazdziernika. Kazdego roku termin Ramazanu zmienia sie, ma to zwiazek z fazami Ksiezyca.
środa, 12 września 2007
kilka dni w Stambule
Zachod slonca nad Bosforem

Moja ulubiona stacja kolejowa.

Soner mial szkolenie w Stambule, a ja wlasnie mialam pare dni wolnego wiec pojechalismy razem.
Siostrzeniec Sonera studiuje tam (architekture), ma wiec wynajete mieszkanko gdzie moglam sie zatrzymac.
Niecodzienne ma warunki jak na studenta: nowiutkie autko (Mini Cooper), mieszkanko nowe, 3 pokojowe a on sam. Nie sprzata, wynajmuje sprzataczke. Nie gotuje, zamawia przez Internet. W salonie plazma, DVD, Playstation 2 , Playstation 3..., ale siostrzeniec wciaz niezadowolony.
Kupil sobie pieska, kochana biedna psina, ma na imie Daisy.

Czasu na wspolne zwiedzanie mielismy niestety niewiele. Fotki z poprzednich wypadow do Satmbulu niestety zostaly skradzione wraz z naszym laptopem:(
środa, 22 sierpnia 2007
Hotel Kaya
sobota, 14 lipca 2007
Sumer Yuzme Havuzu
Juz na wstepie zaczelysmy zalowac, ze sposrod kilkunastu basenow w Kayseri wybralysmy wlasnie ten.
Wejscie przypomina bramki na lotnisku. Jest pani ochroniarz (w mundurze!) z podrecznym wykrywaczem metalu. Na poczatku poproszono nas o okazanie T.C. kimlik (turecki dowod osobisty). Jako, ze takiego nie posiadam okazalam moje polskie prawo jazdy. Pani spojrzala jedynie na zdjecie wiec moglabym okazac cokolwiek, byle tylko malego formatu i z odpowiednia fotografia.
Potem przeszukano nam torby, zabrano telefony, wode i 3 nieszczesne buleczki. Telefony zaopatrzono w male etykietki, zapisano na nich nasze nazwiska i schowano do szuflady, bo na terenie basenu obowiazuje zakaz fotografowania, a nasze nieszczesne komoreczki posiadaja wbudowane aparaty cyfrowe.
Po oddaniu co niezbedne i uiszczeniu oplaty przeszlysmy dalej.
Aby otrzymac kluczyk do szafki, w ktorej mozemy przechowac swoje ubrania nalezy pozostawic dowod tozsamosci. Podziekowalysmy wiec za mozliwosc skozystania z tego "udogodnienia" i zabralysmy rzeczy ze soba. Zeszlysmy na dol, gdzie obowiazkowo musialysmy wziac prysznic. Wyszlysmy mokre, po czym okazalo sie ze to nie wystarczy, bo musimy tez "zmoczyc" wlosy.
Na terenie wszystkich basenow kapielowych w Kayseri obowiazkowo zaklada sie czepki kapielowe wiec zapytalam jaki ma sens "moczenie wlosow" skoro i tak beda one pod czepkiem, a jesli sa one brudne to po zwyklym "zmoczeniu",bo tego ode mnie wymagano, brudne pozostana. Uslyszalam, ze "dla zdrowia i chigieny". Widzac, ze nie mamy szans na racjonalna dyskusje pochlapalysmy wlosy, by sparawialy odpowiednie wrazanie i tak udalo nam sie przejsc przez siec kontrolna.
Pozniej jeszcze dowiedzialam sie od jednej z (mlodych) pracownic, ze inne baseny nie sa tak czyste jak ten, bo kapia sie w nich tez mezczyzni... (bez komentarza).


środa, 4 lipca 2007
A Starry Night in Cappadocia



Kopek zainteresowal sie programem.
czwartek, 21 czerwca 2007
Sezon pasterza


poniedziałek, 4 czerwca 2007
Piknik
Co w Turcji wcale nie musi oznaczac slonecznej pogody i temperatury powietrza okolo 25 stopni C.
Wrecz przeciwnie. Mialam okazje uczestniczyc w pikniku zorganizowanym w lutym. Bylo to w okolicach Ankary, a klimat w tych rejonach jest zblizony do polskiego, czyli byl mroz i snieg.
Bylo to ciekawe przezycie, nie powiem, zajadac miesko z grilla w towarzystwie swiezo ulepionego przez nas balwana.
W Kayseri popularne jest posiadanie domu wakacyjnego. W Polsce zwykle sa to drewniane male domki, altanki. Tutaj to domy o powierzchniach czesto znacznie przekraczajacych powierzchnie mieszkan, w ktorych mieszka sie na co dzien. Maja po 2, 3 pietra i duzy ogrod. Sa jednak oddalone zaledwie o kilka kilometrow od miejsca zamieszkania wlasciciela wiec mala to odmiana.
W niedziele znajomi Sonera zaprosili nas na piknik do jednego z takich domow. Bylo cieplo wiec bez zadnych rewelacji.
Wlascicielem domu jest ojciec jednego z kumpli Sonera (Kadera). Domek bardzo ladny, z duzym tarasem i ogrodem w ktorym wlasciciele uprawiaja wrzywa. Bardzo przyjemna rodzinka. Dostalam w prezencie od pani domu salvar, czyli spudnicospodnie w stylu tureckim (cos jak zszyta u dolu dluga spudnica). Musze przyznac ze to bardzo praktyczny i wygodny wynalazek.
Jak to zwykle w Turcji bywa bylo miesko z grilla (jagniecinka, kurczaczek, sucuk-rodzaj kielbaski) a potem herbatka i herbatka, i herbatka, a potem jeszcze owoce. Gralismy dodatkowo w "Okey"(gra dla maksymalnie 4 osob, troche jak w karty ale gra sie klockami przypominajacymi domino). Ktos cos wspomnial o pilce ale na tym sie skonczylo. Potym co (a raczej ile) zjedlismy pilka nie miala szans.
Po pikniku pojechalismy do mieszkania Kadera i Özlem i ogladalismy zdubbingowany film na VCD.
O "dublaj-u" i pirackich filmach napisze innym razem.
poniedziałek, 28 maja 2007
Misafir-gosc
Poznalysmy sie juz ponad rok temu kiedy razem chodzilysmy na kurs jezyka tureckiego w tutejszym Tomerze. Giulia jest Wloszka i kocha Turcje bardziej niz ja.
Plan byl taki, ze miala zostac 2, 3 dni ale zmienila zdanie i postanowila zostac dluzej. Dodatkowo dolaczyla do niej Claudia, tez Wloszka i razem zwiedzaja co sie da bo czasu niewiele (zostal im tydzien). Ja niestety pracuje wiec zwiedzac za wiele nie moge.
Pierwszego dnia mialysmy szczescie, na tutejszym uniwersytecie odbywal sie wlasnie wernisaz. Obejrzalysmy prace studentow ostatniego roku Wydzialu Sztuk Pieknych. Winka niestety nie bylo, tylko soczek i ciasteczka.
Zawsze lubilam jak nas ktos odwiedzal. Juz w dziecinstwie czesto nocowali u nas nasi znajomi. Mama serwowala nam rano nalesniki i bylo jakos inaczej niz zwykle.
Tutaj tez doceniam ten powiew odmiennosci jaki daje obcowanie z innym czlowiekiem w dobrze nam znanym otoczeniu. Ja jestem u siebie ale jest niecodziennie.
Nocne rozmowy przy lampce wina ciagnace sie do 2 nad ranem. Wspolne przygotowywanie posilkow, zwiedzanie dobrze juz nam znanej okolicy i odkrywanie czegos nowego.

Na zdj. Giulia i Claudia
sobota, 26 maja 2007
Anneler Gunu
W Polsce zwykle dawalismy mamie laurki, kwiatki, perfumy, bizuterie. Tutaj zwykle daje sie w prezencie cos praktyczniejszego. Najczesciej sa to ubrania lub buty, ale moze byc tez posciel, obrusy reczniki, zastawa stolowa na 12 osob, zaroodporne naczynia i inne takie kuchenne drobiazgi.
Prezenty daje sie nie tylko mamie, ale tez babci, bo to przeciez mama mamy. W tym roku nawet mnie sie dostalo (kahvaltilik-zestaw 4 miseczek sniadaniowych) choc mama jeszcze nie jestem. "Nie szkodzi"- powiedziala Buse widzac moje zdziwienie. Dzieciaki sa tutaj kochaniutkie i pomyslowe.
Supermarkety, markety i sklepiki dwoja sie i troja jakby tu na Dniu Matki zrobic interes wiec prawie wszedzie sa jakies promocje i indirimy. Reklamy podpowiadaja nam czego mama z pewnoscia poterzebuje i co uczyni ja szczesliwsza. Tak na prawde mamy nie chca wiele. Troche spokoju i pomocy w domowych obowiazkach. Szkoda, ze tatusiowie tego nie rozumieja.



