sobota, 16 lutego 2008

Sevgililer Günü


Sevgililer Günü, czyli Święto Zakochanych wygląda tu podobnie jak w Polsce. Wszędzie pełno czerwonych serduszek, różyczek i ogólnie jest czerwono.

Sklepy zachęcają do zakupów różnymi promocjami, podobnie telewizja podsuwa nam ciekawe pomysły na prezenty. Okazuje się nagle, że każda Walentynka wprost marzy o prostownicy do włosów i pierścionku z brylantem.
Nie ma tutaj tradycji wysyłania kartek, ale za to kwiaty, baloniki i czekoladki można przesłać ukochanej osobie za niewielką opłatą.
Nikt z zapytanych przeze mnie osób nie słyszał o Świętym Walentym.
Święto zakochanych jest tu obchodzone 14 lutego.

niedziela, 30 grudnia 2007

Jingle bells, jingle bells...

Zbliża się Nowy Rok więc to właśnie teraz przystraja się w Turcji choinki. Oczywiście nieliczni to robią, ale nawet ci nie wiedzą wiele o Bożym Narodzeniu.
W Turcji (z pewnością w Kayseri) panuje przekonanie, że Święta Bożego Narodzenia to to samo co Nowy Rok i wypadają one właśnie 31 grudnia.

Centra handlowe stroją się jak choinki, na wystawach światełka, sztuczny śnieg i bożo-narodzeniowe drzewka, wszędzie słychać "Jingle bells"... i wszystko to z okazji nadchodzącego Nowego Roku.


Nie mam nic przeciwko zapożyczaniu tradycji, jak ktoś chce mieć świąteczne drzewko niech ma, ale nie udawajmy, że jest ono symbolem czegoś zupełnie innego.
30 grudnia moi uczniowie życzyli mi "Merry Christmas" i w całej szkole słychać było "Jingle bells", czego nie było wcześniej.
Swoją drogą dlaczego akurat ta piosenka? Może ze względu na jej bezpieczną, bo nie nawiązującą do religii treść?


Udało mi się kupić w markecie choinke i parę drobiazgów do jej przystrojenia.
Drzewko jest niestety sztuczne, o prawdziwym mogę tylko pomarzyć.



piątek, 21 grudnia 2007

Kurban Bayram

ŚWIĘTO OFIAROWANIA / KURBAN BAYRAMI to jedno z dwóch najważniejszych świąt religii Islamu. Trwa ono 4 dni. W tym roku rozpoczęło się ono 20 grudnia.
Muzułmanie posługują się kalendarzem księżycowym, w którym rok jest krótszy o jedenaście dni, stąd terminy wszystkich świąt są ruchome.
Pierwszego dnia składane są ofiary-kurbany, czyli zabijane są w ofierze owce lub bydło.
Zdjęć nie będzie;)
Po zabiciu zwierzę dzieli się na częsci. Część mięsa i skóry oddaje się ubogim lub specjalnym organizacjom, część rodzinie i znajomym, a pozostałość należy do ofiarodawcy.

Tradycja ofiarowania ma swój początek w historii Abrahama, który to bardzo pragnął mieć dziecko. Obiecał nawet poświęcić to dziecko Bogu jeśli się narodzi. Bóg obdarzył go synem. Abraham zapomniał jednak o swym przyrzeczeniu. Pewnej nocy ktoś przypomniał mu o złożonej obietnicy i wezwał do złożenia syna w ofierze. Następnego dnia posłuszny Bogu Abraham zabrał dziesięcioletniego Ismaila w góry. Pod pretekstem nazbierania chrustu na opał zaprowadził syna do miejsca, które zobaczył we śnie.
Szatan próbował zapobiec ofierze zdradzając wszystko Hadżar, żonie Abrahama i samemu Ismailowi. Ismail jednak przeklął szatana i obrzucił go kamieniami. Stąd pochodzi muzułmański obrzęd symbolicznego kamienowania szatana podczas pielgrzymki do Mekki (najważniejszego miejsca Islamu). W miejscowości Mina, pod Mekką pielgrzymi rzucają w trzy słupy, symbolizujące szatana 70 lub 49 kamyków.
Kiedy Abraham wraz z Ismailem dotarli na szczyt góry Arafat ojciec z płaczem wyznał synowi co zamierza. Ismail, wzór posłuszeństwa poddał się woli Boga i ojca. Ten zamachnął się na syna. Wtedy to pojawił sie Anioł Gabriel mówiąc iż Bóg widząc jego wierność i gotowość zesłał mu owcę, którą to miał złożyć w ofierze zamiast Ismaila.

Tyle historii.
Przed Bayramem kupuje się dzieciom nowe ubrania, a w trakcie świąt podarowuje się im niewielkie sumy pieniędzy. Warto jest tez mieć w domu jakieś słodycze, gdyż dzieci lubią też chodzić od domu do domu składając świąteczne życzenia.
Drugiego, trzeciego i czwartego dnia odwiedza się rodzinę i znajomych, przy czym zasada jest taka, że to młodsi odwiedzają starszych. Jako, że Soner jest najmłodszy z rodzeństwa nas nikt nie odwiedził.
Goście częstowani są kawą, herbatą ciasteczkami i zawiniętym w liscie winogron ryżem (yaprak dolması, takie mini gołąbki przypominające wyglądem cygara ).

W Polsce również obchodzone było Święto Ofiarowania. Muzułmanów w naszym kraju jest około 25-30 tysięcy - to przede wszystkim studenci, biznesmeni, dyplomaci i uchodźcy z krajów islamskich.

piątek, 14 grudnia 2007

Brudasy

Uslyszalam kiedys od wszechwiedzacego Polaka (ktory to szczycil sie tym, ze byl az w Szczecinie), ze Turcy to brudasy.
Ciekawe jest to, ze zwykle najgorsze opinie na temat Turcji i Turkow maja ci, ktorzy nigdy w Turcji nie byli i zadnego Turka nie znaja osobiscie.
Ksenofobia to taka nasza dziwna cecha narodowa.


Wiekszosc Turkow to Muzulmanie i juz religia narzuca im dbanie o czystosc (przed kazda modlitwa, a modla sie 5 razy dziennie, nalezy umyc rece do lokci, twarz, wyplukac usta, umyc uszy, szyje i stopy).

Podobnie jak kiedys/nadal w Polsce przed wejsciem do mieszkan sciaga sie tu obuwie.

W kazdym mieszkaniu sa co najmniej dwie toalety, przy czym jedna jest przeznaczona dla gosci, dla ich wygody i chigieny. Zwykle jest ona obok drzwi wejsciowych.

Przeciatna pani domu sprzata codziennie. Codziennie wyciera kurze i odkurza cale mieszkanie. Nawet moja tesciowa, ktora ma juz 63 lata nie usiadzie dopuki mieszkanie nie lsni czystoscia.

Lazienki i toalety maja w podlogach otwory odplywowe wiec myje sie je doslownie zalewajac woda i szorujac. Podobnie zreszta jak balkony.

Zeszlej wiosny w ramach wiosennych porzadkow tesciowa zamowila mi sprzataczke.
Pani przyszla wymyla sciany w calym mieszkaniu, okna, wyszorowala kanapy w salonie i wszystkie dywany. Sprzataczki przychodza tu na caly dzien tj. od godz. 8 rano do 17.

Takze teraz tuz przed Kurban Bayramı (Swietem Ofiarowania) robi sie generalne porzadki (mycie okien, scian, szorowanie dywanow i kanap).

To tylko kilka przykladow potwierdzajacych jakimi brudasami sa Turcy.

P.s. Z pozdrowieniami dla Krzysia co to wszystko wie najlepiej;-)

czwartek, 29 listopada 2007

Pilates

"W zdrowym ciele zdrowy duch" tak wiec zapisalam sie na joge.
W szkole, w ktorej pracuje poza jezykiem angielskim jest tez szkola baletowa, szkola tancow latynoskich i wlasnie joga.
Przyszlysmy razem z Katharine (znajoma z pracy, przybyla do Kayseri z Kanady) o wyznaczonej porze, ale niestety okazalo sie, ze pani instruktor zrezygnowala. Kontrakt wygasl, przedluzyc nie chciala.
Nastawione sportowo postanowilysmy pocwiczyc same. Katharine cwiczyla wczesniej wiec poradzilysmy sobie bez pani instruktorki.
Nastepnego tygodnia okazalo sie, ze jest nowa instruktorka, ale tym razem nie joga, ale Pilates.
Z tego co udalo mi sie wyszperac w Internecie metoda ta bazuje na jodze wiec w sam raz dla mnie.
Pierwsze zajecia wzbudzily moje podejrzenia. Cwiczenia mialy byc wykonywane powoli, a tymczasem prawie aerobik. Rozciaganie po kilka sekund, rozna ilosc powtorzen po stronie lewej i prawej...
Na nastepnych zajeciach postanowilam wybadac wyksztalcenie pani instruktorki. Zapytalam wprost i uzyskalam szczera odpowiedz. Ukonczyla ona tygodniowy kurs w Stambule. Trenerzy byli Hindusami (wow:-P

Joseph Pilates (przewraca sie w grobie).


"BURASI TURKIYE" (tr. tutaj jest Turcja, powiedzonko czesto uzywane w celu uzasadnienia pewnych niecodziennych zasad, czy obyczajow panujacych w tym kraju).

piątek, 12 października 2007

Post post...

...czyli post, post i po poscie.
Koniec Ramazanu. Nastepny za rok.
Nie bedzie juz bebniarza probujacego nas obudzic nad ranem (mnie bezskutecznie, bo albo jeszcze nie spie, albo spie slodko i nie dam sie zbudzic byle bebnieniem).
Nie kupimy juz cieplego chlebka o 3. nad ranem.
Zjedlismy dzisiaj ostatnia rodzinna kolacje (trzeba bedzie zaczac cos gotowac u siebie:-P).

Skonczyl sie Ramazan zaczyna Ramazan Bayramı, czyli trwajace 3 dni swieto konczace post.
Dzisiaj, ostatniego dnia Ramazanu, rodziny odwiedzaja groby rodzinne.
Wybralismy sie z Sonerem na cmentarz. Niektorzy przynosza kwiaty, modla sie nad grobami. Ciekawy jest tez zwyczaj "podlewania" grobow. Zauwazylam, ze nawet groby na ktorych nie bylo kwiatow byly podlewane. Podobno wystarzczy niewiele, nawet szklanka, przy czym woda ma symbolizowac zycie.
Cmentarz w Kayseri.

Jeden z nagrobkow (widoczne na dole litery E i K wyznaczaja miejsce przeznaczone dla kobiety i mezczyzny, erkek-tr. mezczyzna, kadın-kobieta).


Tradycja jest tez kupowanie, szczegolnie dzieciom, nowych ubran. Wszyscy chca zalozyc podczas bayramu cos nowego wiec sklepy pekaja w szwach-niech zyje konsumpcja!

Pierwszego dnia dzieci odwiedzaja domy i prosza o slodycze lub drobne. Wypada zaopatrzyc sie w spore opakowanie cukierkow, gum do zucia, lizakow. Co tez zrobilismy.

Tego samego dnia odwiedza sie ludzi starszych z rodziny. Zapraszani jestesmy wtedy do salonu, czestowani kawa lub herbata i obowiazkowo czekoladkami. Przed poczestunkiem polewa sie dlonie gosci niewielka iloscia specjalnej wody kolonskiej (najczesciej o zapachu cytrynowym-nie lubie).

niedziela, 30 września 2007

Mevlana

Mevlânâ Celaleddin-i Rumi, zwany tez po prostu Rumi, urodził się 30 września 1207 roku i właśnie dziś obchodzone są jego 8oo. urodziny.
Urodził się on w Balch (na terenie obecnego Afganistanu). Większość życia spędził w Konii (tereny dzisiejszej Turcji) gdzie znajduje sie jego grobowiec i muzeum.

Mevlana był jednym z najwybitniejszych nauczycieli duchowych islamu i geniuszem poezji.
Jego najbardziej znanym poetyckim dziełem jest Mesnevi, sześcioczęściowy, złożony z dwuwierszy poemat uważany przez sufich (Sufizm-mistyczny odłam islamu) za drugą co do ważności świętą księgę po Koranie.
Najważniejszą ideą, leżącą u podstaw poezji Rumiego jest absolutna miłość wobec Boga i braterstwo wszystkich ludzi, niezależnie od wyznawanych poglądów i religii. Mevlana wywarł ogromny wpływ na myśl, literaturę i estetykę w świecie Islamu. Wielkość Rumiego, jako nauczyciela Islamu, mistyka i poety przyciągnęła do niego liczne grono uczniów, którzy nazywali go z szacunkiem „Mevlana”, czyli: „Nasz Nauczyciel”. Jego przesłanie miłości, tolerancji i pokoju jest obecnie niezwykle aktualne i wielu ludzi na całym świecie żyje według ideałów, które głosił. Jego poezje są bardzo popularne nie tylko w krajach muzułmańskich, ale także jest jednym z najbardziej poczytnych poetów w Europie i Stanach Zjednoczonych.

Rumi.
Mauzoleum Mevlany (Konya, Turcja)
Sarkofag Mevlany.
Rumi to takze twórca zakonu Wirujących Derwiszy (Mevlevi).
Korzenie Mevlevi sięgają XII wieku.
Charakterystyczną cechą uczestników tego zakonu jest medytacja w ruchu w postaci szeregu figur "tanecznych", z których najbardziej widowiskowym jest umiejętność szybkiego wirowania (stąd nazwa).
Wirujący mężczyźni symbolicznie odtwarzają zasadę obrotów kosmicznych. Jest to niezwykła technika ekstatyczna, pokazywana publicznie dopiero od 1922 r.
Rytuał symbolizuje podróż duchową człowieka. Wirujący derwisze mają zrzucić z siebie wszystko, co wiąże ich z Ziemią, zatopić się w ekstazie. Przed rozpoczęciem wirowania zrzucają z siebie czarne szaty, pozostając w długiej, nieskazitelnie białej sukni. Na głowach mają wysokie, filcowe kapelusze - znak nagrobka. Wirując wyglądają jak kwiaty.
Dla Mevlevi każdy szczegół sema (wirującego tańca) posiada znaczenie symboliczne.
Jednym przykładem może być ukłon, który każdy derwisz składa innym derwiszom przed i po ceremonii. Ten ukłon symbolizuje respekt i szacunek, jaki Mevlevi powinni żywić dla innych ludzi.
Sposób, w który derwisze trzymają ramiona i dłonie podczas sema również posiada symboliczną wymowę. Skierowana w górę dłoń uniesionej prawej ręki jest otwarta ku niebu - symbolizuje miejsce przebywania Boga, lewa dłoń skierowana ku dołowi - miejsce gdzie przebywa człowiek. Derwisz może więc być uważany jako przekaźnik łaski pochodzącej z góry, a którą on kieruje na ziemię.
Dla derwiszy taniec ten jest rodzajem modlitwy, która pozwala całkowicie oderwać się od świata i przybliżyć do Boga.
Rumi sam oddawał się tej praktyce, Mevlevi poszli jego śladem.
Muzyka towarzysząca sema posiada rowniez symboliczny wymiar. Mevlevi porównują żałosny dźwięk trzcinowego fletu (instrumentu o kluczowym znaczeniu w tej muzyce), do płaczu samotnej i zagubionej ludzkiej duszy tęskniącej do Boga.

Wirujacy Derwisze


Rok 2007 został ogłoszony przez UNESCO rokiem Mevlany Rumi – założyciela Derwiszy.

środa, 26 września 2007

Ramazan

Ramadan (tr. Ramazan) jest dziewiątym miesiącem kalendarza muzułmańskiego (miesiąc ten upamiętnia objawienie Świętego Koranu), w którym dorosły muzułmanin (choc poszcza tez dzieci, jesli tego chca) cieszący się zdrowiem pości od świtu do zachodu słońca. Post polega na nie przyjmowaniu pokarmow i plynow, a takze na nie wkladaniu niczego do ust (nie pali sie papierosow, nie myje zebow, nie zuje gumy do zucia...). Przed wschodem slonca i po jego zachodzie zasady te nie obowiazuja (je sie wtedy czesto z przesada).
Z postu zwolnieni sa ludzie starzy i chorzy, kobiety w ciazy i w trakcie miesiaczki, dzieci (choc znam 9-latke ktora posci, "bo chce").

Czas Ramadanu to okres w ktorym muzulmanin stara przyblizyc sie do Boga. Muzulmanin nie posci tylko fizycznie tzn. odmawia sobie jedzenia, picia i kontaktow seksualnych ze swoja/-im zona/mezem w ciagu dnia (mlode pary nie powinny nawet sie dotykac i calowac by nie ulec pokusie;-), ale rowniez posci duchowo tzn. przez usta (unika zlych rozmow), oczy (nie patrzy na rzeczy zakazane), uszy (nie slycha tego co go nie dotyczy oraz nie slucha bluznierstw). Generalnie w czasie Ramadanu muzulmanin stara sie odciac od wszelakiej brzydoty tego swiata od rzeczy, ktore maja na niego zly wplyw w nadzieji aby przyblizyc sie do Boga i otrzymac Jego laske i litosc. Jest to okres oczyszczania nie tylko fizycznego, ale rowniez i duchowego poprzez poczucie braterstwa z innymi bracmi i siostami, wzajemna pomoc, jalmuzne.
Ludzie zamozni czesto ofiarowuja biedniejszym przygotowane przez markety specjalne paczki (zawierajace produkty zywnosciowe takie jak makarony, herbata, cukier, olej, oliwki, sery, chalwa...). W tym roku Urzad Miasta Kayseri przygotowal podobne paczki dla 7000 rodzin. Organizowane sa darmowe posilki dla setek ludzi. Rodziny czesto spotykaja sie przy wspolnych kolacjach.

Ramazan to tez , niestety, czas kiedy ruch uliczny w okolicach Iftaru (Iftar to posilek po calodziennym poscie, rozpoczyna sie o zachodzie slonca) zamienia sie w kociol, wszyscy wyglodnieni i rozdraznieni pedza do domu. Nasza ulica zapelnia sie samochodami, bo mamy to (nie)szczescie mieszkac na przeciwko dobrej piekarni. Kierowcy jakby nagle zapominaja o podstawowych zasadach ruchu drogowego i parkuja jak i gdzie tylko popadnie.
Nie mam tez z kim wypic porannej kawy, bo moja ulubiona sasiadka tez posci:-(

Ale sa tez plusy:-)
Soner wczesniej wraca do domu, bo wiekszasc firm i instytucji jest zamykana na tyle wczesniej by pracownicy byli w domach w porze iftaru.
Codziennie jestesmy zapraszani na rodzinne kolacje wiec nie trzeba gotowac:-D
W czasie kiedy wszyscy zasiadaja do kolacji ulice pustoszeja i zapada cisza. Przyjemnie jest wtedy pospacerowac.
W nocy, a raczej nad ranem (miedzy godz. 3. i 4.) slychac charakterystyczne uderzenia bebna. Ramazanın davulcusu chodzi ulicami i budzi ludzi do sahuru. Sahur to posilek przed wschodem slonca.


Ramazanın davulcusu.

Ramazan w tym roku mial poczatek 13 wrzesnia i zakonczy sie 12 pazdziernika. Kazdego roku termin Ramazanu zmienia sie, ma to zwiazek z fazami Ksiezyca.

środa, 12 września 2007

kilka dni w Stambule

Istambul (tr. Istanbul, z gr. eis ten polin - do miasta) to dawna stolica Turcji. Cieśnina Bosfor dzieli miasto na część europejską i azjatycką (Stambuł jest jedynym miastem na świecie położonym na dwóch kontynentach).



Zachod slonca nad Bosforem





Moja ulubiona stacja kolejowa.






Soner mial szkolenie w Stambule, a ja wlasnie mialam pare dni wolnego wiec pojechalismy razem.
Siostrzeniec Sonera studiuje tam (architekture), ma wiec wynajete mieszkanko gdzie moglam sie zatrzymac.
Niecodzienne ma warunki jak na studenta: nowiutkie autko (Mini Cooper), mieszkanko nowe, 3 pokojowe a on sam. Nie sprzata, wynajmuje sprzataczke. Nie gotuje, zamawia przez Internet. W salonie plazma, DVD, Playstation 2 , Playstation 3..., ale siostrzeniec wciaz niezadowolony.

Kupil sobie pieska, kochana biedna psina, ma na imie Daisy.


Czasu na wspolne zwiedzanie mielismy niestety niewiele. Fotki z poprzednich wypadow do Satmbulu niestety zostaly skradzione wraz z naszym laptopem:(

środa, 22 sierpnia 2007

Hotel Kaya

Wybralismy sie na basen do Kapadocji.
Ceny sa tu zblizone do tych w Kayseri, a to przeciez tylko 80km. za miastem wiec czemu nie?
Odkrylismy niewielki basen z cudownym widokiem na doline...





Parter i pierwsze pietro sa wydrazone w skale, stad nazwa hotelu (kaya - tr. skala).

sobota, 14 lipca 2007

Sumer Yuzme Havuzu

Lato rozpoczelo sie na dobre wiec wybralysmy sie (razem z Husniye, Necmiye i mala Dilara) na basen. Basen ten (Sumer Yuzme Havuzu) jest przeznaczony tylko dla kobiet. Niektore z basenow w Kayseri maja wyznaczone dni kiedy to wstep maja tylko kobiety (ewentualnie mali chlopcy w wieku do lat 10), ale ten basen jest przeznaczony wylacznie dla kobiet (wstep maja tez mali chlopcy, ale urodzeni po 2004 roku).
Juz na wstepie zaczelysmy zalowac, ze sposrod kilkunastu basenow w Kayseri wybralysmy wlasnie ten.
Wejscie przypomina bramki na lotnisku. Jest pani ochroniarz (w mundurze!) z podrecznym wykrywaczem metalu. Na poczatku poproszono nas o okazanie T.C. kimlik (turecki dowod osobisty). Jako, ze takiego nie posiadam okazalam moje polskie prawo jazdy. Pani spojrzala jedynie na zdjecie wiec moglabym okazac cokolwiek, byle tylko malego formatu i z odpowiednia fotografia.
Potem przeszukano nam torby, zabrano telefony, wode i 3 nieszczesne buleczki. Telefony zaopatrzono w male etykietki, zapisano na nich nasze nazwiska i schowano do szuflady, bo na terenie basenu obowiazuje zakaz fotografowania, a nasze nieszczesne komoreczki posiadaja wbudowane aparaty cyfrowe.
Po oddaniu co niezbedne i uiszczeniu oplaty przeszlysmy dalej.
Aby otrzymac kluczyk do szafki, w ktorej mozemy przechowac swoje ubrania nalezy pozostawic dowod tozsamosci. Podziekowalysmy wiec za mozliwosc skozystania z tego "udogodnienia" i zabralysmy rzeczy ze soba. Zeszlysmy na dol, gdzie obowiazkowo musialysmy wziac prysznic. Wyszlysmy mokre, po czym okazalo sie ze to nie wystarczy, bo musimy tez "zmoczyc" wlosy.
Na terenie wszystkich basenow kapielowych w Kayseri obowiazkowo zaklada sie czepki kapielowe wiec zapytalam jaki ma sens "moczenie wlosow" skoro i tak beda one pod czepkiem, a jesli sa one brudne to po zwyklym "zmoczeniu",bo tego ode mnie wymagano, brudne pozostana. Uslyszalam, ze "dla zdrowia i chigieny". Widzac, ze nie mamy szans na racjonalna dyskusje pochlapalysmy wlosy, by sparawialy odpowiednie wrazanie i tak udalo nam sie przejsc przez siec kontrolna.
Pozniej jeszcze dowiedzialam sie od jednej z (mlodych) pracownic, ze inne baseny nie sa tak czyste jak ten, bo kapia sie w nich tez mezczyzni... (bez komentarza).






Zdjecia pobrane z oficjalnej strony Urzedu Miasta Kayseri http://www.kayseri-bld.gov.tr/hizmetler/tesisler.htm

środa, 4 lipca 2007

A Starry Night in Cappadocia

W poniedzialek wybralismy sie na koncert muzyki powaznej- "A Starry Night in Cappadocia".

TEKFEN FILARMONI ORKESTRASI obchodzila swoja 15. rocznice i z tej okazji zorganizowano koncert na terenie Zelve Open Air Museum (w Kapadocji). Koncert rozpoczal sie o godz. 21. Wysluchalismy utworow m.in. P.I.Czajkowskiego, P. de Sarasate, N. Kodalli. Kapadocja piekna sama w sobie plus koncert pod golym niebem... bylo cudownie.






Kopek zainteresowal sie programem.

czwartek, 21 czerwca 2007

Sezon pasterza

Wyskoczylismy na kolacje do Develi (wioska polozona 35km od Kayseri). Jadac tam przejezdza sie przez Erciyes. Zima mozna tutaj jezdzic na nartach a wiosna i latem zaopatrzyc sie w swiezy ser lub miod produkowany na miejscu.


Zdjecie pasterza z owieczkami.






Pasterze mieszkaja w sezonie w prymitywnych namiotach.Po prawej stoi osiolek (zdjecie zrobione z samochodu wiec jakosc kiepska, przepraszam).


poniedziałek, 4 czerwca 2007

Piknik

Czas na piknik!
Co w Turcji wcale nie musi oznaczac slonecznej pogody i temperatury powietrza okolo 25 stopni C.
Wrecz przeciwnie. Mialam okazje uczestniczyc w pikniku zorganizowanym w lutym. Bylo to w okolicach Ankary, a klimat w tych rejonach jest zblizony do polskiego, czyli byl mroz i snieg.
Bylo to ciekawe przezycie, nie powiem, zajadac miesko z grilla w towarzystwie swiezo ulepionego przez nas balwana.
W Kayseri popularne jest posiadanie domu wakacyjnego. W Polsce zwykle sa to drewniane male domki, altanki. Tutaj to domy o powierzchniach czesto znacznie przekraczajacych powierzchnie mieszkan, w ktorych mieszka sie na co dzien. Maja po 2, 3 pietra i duzy ogrod. Sa jednak oddalone zaledwie o kilka kilometrow od miejsca zamieszkania wlasciciela wiec mala to odmiana.
W niedziele znajomi Sonera zaprosili nas na piknik do jednego z takich domow. Bylo cieplo wiec bez zadnych rewelacji.
Wlascicielem domu jest ojciec jednego z kumpli Sonera (Kadera). Domek bardzo ladny, z duzym tarasem i ogrodem w ktorym wlasciciele uprawiaja wrzywa. Bardzo przyjemna rodzinka. Dostalam w prezencie od pani domu salvar, czyli spudnicospodnie w stylu tureckim (cos jak zszyta u dolu dluga spudnica). Musze przyznac ze to bardzo praktyczny i wygodny wynalazek.
Jak to zwykle w Turcji bywa bylo miesko z grilla (jagniecinka, kurczaczek, sucuk-rodzaj kielbaski) a potem herbatka i herbatka, i herbatka, a potem jeszcze owoce. Gralismy dodatkowo w "Okey"(gra dla maksymalnie 4 osob, troche jak w karty ale gra sie klockami przypominajacymi domino). Ktos cos wspomnial o pilce ale na tym sie skonczylo. Potym co (a raczej ile) zjedlismy pilka nie miala szans.
Po pikniku pojechalismy do mieszkania Kadera i Özlem i ogladalismy zdubbingowany film na VCD.
O "dublaj-u" i pirackich filmach napisze innym razem.

poniedziałek, 28 maja 2007

Misafir-gosc

Odwiedzila nas Giulia.
Poznalysmy sie juz ponad rok temu kiedy razem chodzilysmy na kurs jezyka tureckiego w tutejszym Tomerze. Giulia jest Wloszka i kocha Turcje bardziej niz ja.

Plan byl taki, ze miala zostac 2, 3 dni ale zmienila zdanie i postanowila zostac dluzej. Dodatkowo dolaczyla do niej Claudia, tez Wloszka i razem zwiedzaja co sie da bo czasu niewiele (zostal im tydzien). Ja niestety pracuje wiec zwiedzac za wiele nie moge.
Pierwszego dnia mialysmy szczescie, na tutejszym uniwersytecie odbywal sie wlasnie wernisaz. Obejrzalysmy prace studentow ostatniego roku Wydzialu Sztuk Pieknych. Winka niestety nie bylo, tylko soczek i ciasteczka.

Zawsze lubilam jak nas ktos odwiedzal. Juz w dziecinstwie czesto nocowali u nas nasi znajomi. Mama serwowala nam rano nalesniki i bylo jakos inaczej niz zwykle.
Tutaj tez doceniam ten powiew odmiennosci jaki daje obcowanie z innym czlowiekiem w dobrze nam znanym otoczeniu. Ja jestem u siebie ale jest niecodziennie.
Nocne rozmowy przy lampce wina ciagnace sie do 2 nad ranem. Wspolne przygotowywanie posilkow, zwiedzanie dobrze juz nam znanej okolicy i odkrywanie czegos nowego.

Na zdj. Giulia i Claudia

sobota, 26 maja 2007

Anneler Gunu

Anneler Gunu, czyli Dzien Matki, jest obchodzony w Turcji zawsze w 2. majowa niedziele.

W Polsce zwykle dawalismy mamie laurki, kwiatki, perfumy, bizuterie. Tutaj zwykle daje sie w prezencie cos praktyczniejszego. Najczesciej sa to ubrania lub buty, ale moze byc tez posciel, obrusy reczniki, zastawa stolowa na 12 osob, zaroodporne naczynia i inne takie kuchenne drobiazgi.

Prezenty daje sie nie tylko mamie, ale tez babci, bo to przeciez mama mamy. W tym roku nawet mnie sie dostalo (kahvaltilik-zestaw 4 miseczek sniadaniowych) choc mama jeszcze nie jestem. "Nie szkodzi"- powiedziala Buse widzac moje zdziwienie. Dzieciaki sa tutaj kochaniutkie i pomyslowe.

Supermarkety, markety i sklepiki dwoja sie i troja jakby tu na Dniu Matki zrobic interes wiec prawie wszedzie sa jakies promocje i indirimy. Reklamy podpowiadaja nam czego mama z pewnoscia poterzebuje i co uczyni ja szczesliwsza. Tak na prawde mamy nie chca wiele. Troche spokoju i pomocy w domowych obowiazkach. Szkoda, ze tatusiowie tego nie rozumieja.